Związek Byłych Żołnierzy Solidarności Association of Former Soldiers of Solidarity

BYĆ ZWYCIĘŻONYM A NIE ULEC TO ZWYCIĘSTWOjp

 

Grzegorz Staszewski, założyciel Związku Byłych Zołnierzy Solidarności, działacz NSZZ Solidarność Regionu Bydgoskiego, więzień polityczny, wygnaniec, zmarł dnia 10 listopada 2012 roku w Kanadzie.

Cześć Jego pamięci.

 

Spowiedź oszołoma - wspomnienia Grzegorza Staszewskiego - Odcinek 3

W momencie zwolnienia internowanych sytuacja diametralnie się zmieniła. Jak na drożdżach powstawały pisemka o niewielkim nakładzie, których żywot był w zasadzie bardzo krótki, co nie umniejsza oczywiście zasług ludzi wydających owe druki. Taka sytuacja trwała przez jakiś czas, aż nastąpiło wyraźne ukształtowanie się bydgoskiej opozycji. Powstały mianowicie dwa ośrodki, różniące się zasadniczo w poglądach na sposoby walki o odbudowę Solidarności. Z jednej strony ludzie tacy jak H. Cichy, J. Mierzejewski, R. Helak, T. Begierowski i inni, założyli pismo o nazwie „Informator Bydgoski Solidarności”. Pismo to, wydawane metodą sitodruku, wyrażało opinie tzw. inteligencji. Podpisywane było przez Tajną Komisję Regionu Bydgoskiego Solidarności.
    Natomiast drugi ośrodek walki z komuną to odłam bardziej radykalny, gdzie niekwestionowanym liderem był Stefan Pastuszewski. Z jego to inicjatywy powstało pismo o nazwie „Bydgoski Podziemny Serwis Informacyjny Solidarności” (BPSIS). Pismo to było bezpośrednio skierowane do dużych zakładów pracy. „Serwis”, oprócz zawartych w nim treści, różnił się także techniką wydawania, był wydawany na powielaczu. Była jeszcze jedna istotna różnica. Oprócz S. Pastuszewskiego i jego brata Bronisława, prawie cały zespół to pracownicy wywodzący się z największych zakładów, takich jak Spomasz, Stomil, Belma, Eltra, Tefla. Początki były bardzo trudne. Brakowało dosłownie wszystkiego, papieru, farby, maszyn do pisania, no i oczywiście powielaczy. Doskonale pamiętam nasz pierwszy powielacz, wspaniały, pamiętający drugą wojnę światową. Jedyną jego wadą była niska wydajność i czasochłonność (trzeba było kręcić korbę), a przy tym dopływ farby był nierównomierny, ale mimo tego byliśmy szczęśliwi z powodu jego posiadania. Z biegiem czasu doskonaliliśmy technikę wydawania pisma. Wzrastał nakład i poprawiła się jakość. Otrzymyliśmy nanowszej generacji powielacz z Zachodu. To była prawdziwa poligrafia.
    Jak już wspomniałem wyżej, liderem i koordynatorem , a zarazem autorem większości tekstów w „Serwisie”, był Stefan Pastuszewski. W „Serwisie” pojawiały się też artykuły innych osób, m.in. Bronisława Pastuszewskiego i moje. Wielką rolę odgrywały jednakże materiały przekazywane bezpośrednio z zakładów pracy. To nas uwiarygodniało, a zarazem przybliżało ludzi do naszego pisma. W materiałach tych były zawarte wiadomości o konkretnych problemach poszczególnych załóg, o ich bolączkach, z pozoru sprawach błahych, ale bliskich ludziom pracy. Staraliśmy się ten charakter utrzymać przez kilka następnych lat.
    Ludzie związani w różny sposób z „Serwiasem” w owym czasie to Alicja Staszewska, Teresa Czajkowska, Maria Manthey, Teresa Szymańska, Elżbieta Bogusławska, Maria Banaszak. Były też inne panie, z którymi bezpośredni kontakt mieli bracia Pastuszewscy. Moi koledzy, z którymi współpracowałem, to w pierwszej kolejności Adam Piasecki, Jerzy Pufelski, Zbigniew Jaworski, Leszek Tomsza, Andrzej Wróblewski, Zbigniew Graetzer, Jacek Puciata. Oczywiście było jeszcze wielu wspaniałych ludzi, którzy z nami współdziałali na różnych etapach naszej walki. Po 21 latach nie sposób pamiętać wszystkich nazwisk, tym bardziej, że, jak to w konspiracji, nie wszystkie się znało. W każdym bądź razie ścisłe kierownictwo „Serwisu”, to Alicja Staszewska, Stefan Pastuszewski, Bronisław Pastuszewski, Adam Piasecki i Grzegorz Staszewski. Wyżej wymienieni są odpowiedzialni za tesksty umieszczane w „Serwisie”, za jego produkcję oraz kolportaż.
    Oprócz pracy w wydawaniu „Serwisu” ja sam i cała moja rodzina działała na różnych polach walki z reżimem komunistycznym. Wraz z żoną Alicją i córką Iwoną przeprowadzaliśmy akcje ulotkowe, oflagowania (m.in. kładki dla pieszych na Wyżynach) itp. Jedną z bardziej niebezpiecznych operacji było przywożenie z Warszawy matryc „Tygodnika Wojennego”, którego to edycję bydgoską również drukowaliśmy w naszym mieszkaniu w Bydgoszczy. Do Warszawy jeździłem z córką Iwoną. Oprócz matryc zabieraliśmy przy okazji książki drugiego obiegu. Obciążeni dużymi torbami sprawialiśmy raczej wrażenie pokątnych handlarzy niż konspiratorów. Być może to zapobiegało naszej wpadce. Z tych wypraw pamiętam, że miejscem odbioru był Zamek Królewski. Dla córki, niespełna 12-letniej, była to także lekcja historii. Korzystając z okazji zwiedzaliśmy Zamek i zawarte tam zbiory muzealne.
    Ważnym, szczególnie dla mojej żony, był okres wydawania pisma przeznaczonego dla pań z Solidarności. Pismo to o nazwie „Amazonka” było fenomenem na skalę kraju. Zawarta w nim myśl, to pytanie: dlaczego działasz w podziemiu? – Żeby moje dzieci miały lepszą przyszłość. Dlaczego nie działasz w podziemiu? – Żeby moje dzieci nie miały gorszej przyszłości. W piśmie były wypowiedzi nie tylko o charakterze związkowym czy politycznym, lecz również te najbardziej prozaiczne, o życiu codziennym zapracowanych polskich kobiet. Choć nakład był niewielki, pismo docierało do wielu miast w Polsce. Wymiernym wykładnikiem tego były przysyłane wyrazy uznania w postaci drogocennych na owe czasy podarków, jak np. kawa. W wydawaniu pisma ze strony edytorskiej wielką pomocą był Stefan Pastuszewski. Natomiast techniczną pomocą służył niżej podpisany.
    Wracając do sprawy kolportażu na terenie Bydgoszczy i okolicy – śmiem twierdzić, że lwią część kolportażu, a może i całość, obsługiwało tylko kilka osób. Ze strony „Serwisu” to był Adam Piasecki, Bronisław Pastuszewski i Grzegorz Staszewski. Jeżeli chodzi o „Informator Bydgoski” – to Jerzy Kulczycki i Tadeusz Begierowski. Wymieniam tych ostatnich, ponieważ głównie między nimi i nami dochodziło do wymiany w rozprowadzaniu naszych pism, no i oczywiście wszystkich innych, ukazujących się wówczas na rynku. Pisząc „inne pisma” mam na myśli takie, jak m.in. „Druga Linia”, „Almanach Bydgoski”, „Wieści Obozowe”, „Żywią I Bronią”, „Chłopska Droga” i kilka innych.  Oczywistym jest, że różnego rodzaju „pochodne” wydawnictwa, znaczki Solidarności oraz znaczki Poczty Solidarności przechodziły przez nasze ręce. Krótko mówiąc -  monopol.
Drukowałem wiele pism. Zwłaszcza to było dla mnie przeżyciem. Poczucie, że coś tworzę, coś, co być może wpłynie na świadomość pewnych osób, coś, co innych umocni na wybranej drodze. Śmieszne? Szczerze wierzyłem. Do dzisiejszego dnia najpiękniejsze dla mnie zapachy to zapach farby drukarskiej, zapach chleba, no i może róży. Kolportaż, to było coś, co najbardziej nakręcało. Nigdy nie wiedziało się, co będzie, wrócę do domu, czy nie wrócę. Wielka niewiadoma. Może gdzieś na punkcie jest wsypa, może tam już czekają na mnie, a może zatrzymają po drodze. Prawda, że to nakręcało niesamowicie, ale czasami po takiej podróży z pękatą torbą przychodziło zmęczenie jak po ciężkiej pracy fizycznej, lecz również ulga, że i tym razem udało się.
Pamiętam takie zdarzenie. Otóż wracałem od państwa Spudychów z matrycami do nowego numeru „W Drodze”, było już ciemno. W pewnym momencie naprzeciwko mnie pojawiło się trzech krasnali. Dosłownie. Ja nie grzeszę wzrostem – 173 cm, lecz oni byli niżsi co najmniej o głowę. Dwóch z nich było uzbrojonych w broń automatyczną, trzeci tylko w broń krótką, chyba dowódca patrolu. Dokumenty do wglądu, skąd obywatel idzie itp. Matryce miałem schowane za paskiem od spodni. Nagle poczułem, że wychodzi ze mnie powietrze – matryce obsunęły się na dół. Uratowało mnie to, że miałem kozaczki na nogach i na całe szczęście matryce zatrzymały się na cholewkach. Nie doszło do rewizji. Po sprawdzeniu dokumentów zasalutowali i życzyli dobrej nocy. Dla mnie to nie była jeszcze dobra noc. Kuśtykałem, bojąc się, że w każdej chwili matryce mogą wypaść. Wiedziałem, że milicjanci wciąż mnie obserwują, skręciłem w boczną ulicę i wtedy dopiero odetchnąłem z ulgą. Znowu udało się.

Share on Facebook

POLECAMY
























Recent Videos

1408 views
1380 views